sobota, 31 marca 2012

Wąż od prysznica pękł. Nic cię to nie obchodzi, bolało. Mięso się przypaliło. Sos mi się przypalił. MI. Dziwne.

Nie obchodziło cię to. Zjadłeś kanapki.

Nie wierzę w instytucję koleżanki. Powiedziałam kapiąc do kieliszka rozgoryczonymi łzami. Nie wierzę.

Stałam w pracy z worami pod oczami, nie wyspana i smutna. Po powrocie do domu miałam odkryć, ze sos mi się przypalił. Zostawiłam w piekarniku. Spóźniłeś się. Oczywiste. Wiedziałam, że się spóźnisz, zanim jeszcze wyszedłeś. A to miały być moje urodziny. Takie już, do których się nie przyznaję. Mieli być goście, kolacja, miło...

I ten cholerny wąż. Wrzątek sparzył mi pół ciała. Ale ty przecież chciałeś z nią jechać.... Bo potrzebowała pomocy. Masz racje, mężowie nie pomagają. Ty mi nigdy nie pomagasz. Tak jak jej mąż jej. Nigdy.

"Ledwo wyszedłeś a już mi cię brakuje". Przecież to koleżanka. To normalne. "Przytul mnie". Dla jej męża to normalne. Sms, których nie rozumiem. Ale jak mam rozumieć, jak nawet gulasz mi się przypala.
Z worami pod oczami nie mogę rozumieć.

Zapomniałeś o moich urodzinach. Nie złożyłeś mi życzeń. Przemilczałeś. Do tego wieku już nie powinnam się przyznawać. A ona miała wycieczkę.

Nie wierzę w instytucję koleżanki. Dziwne. Jestem taka nierozsądna.

sobota, 24 marca 2012

Znowu moje imię brzmiało obco w twych ustach. Dziwne. Stałam tak z talerzem zupy i wiedziałam już, że nie jestem tą kobietą. Patrzyłeś na mnie. Dziękuję. Zdawkowe. Kalejdoskop imion. Wypowiadany nocą. Bliższych niż moje.

A nasza miłość była tak ogromna i nabrzmiała jak mój ciężarny brzuch. Plotłeś mi do ucha banały, słodkie, lepkie. Lgnęłam jak pszczoła.

A teraz. Puste spojrzenie i wypowiadane w napięciu imię. Chciałam oślepnąć. Błądzić wciąż w swoim świecie jak ślepiec. Jak głuchy nie słyszeć słów spomiędzy wierszy. Nie dostrzegać. Udawać. 

Więc spójrz czasami na mnie. Tylko popatrz. Wytłumacz. Zatkaj uszy na słowa. Chcę znowu słyszeć Cię. To życie. Tylko życie. Tak bywa....

ciasto miodowe z budyniem

   Bardzo smaczne korzenne ciasto, któremu lekkości dodają owoce zatopione w budyniu. Udaje się zawsze. Owoce można dać jakie mamy, sezonowe. Takie w sam raz na przednówku wiosny. Mix klimatów zimowych z letnimi. Polecam.

Ciasto miodowe z budyniem i owocami:

szklanka miodu,

3 szklanki mąki,

łyżka sody,

szklanka kwaśnej śmietany lub śmietanki,

2/3 szklanki cukru,

4 jajka,

0,5 l mleka,

2 łyżki mąki pszennej,

2 łyżki budyniu waniliowego lub śmietankowego,

cukier waniliowy,

kostka margaryny,

owoce, najlepiej jabłka lub gruszki,

łyżeczka przyprawy korzennej,

aromat rumowy lub migdałowy

 

Miód ugotować i ostudzić. Ugotować budyń: odlać szklankę mleka i rozdrobnić z mąką i budyniem, resztę zagotować z cukrem waniliowym i kostką margaryny. Można dodać 2 łyżki cukru. Do mleka wlać mąkę z budyniem i zagotować.

Żółtka utrzeć z cukrem, a potem dodać śmietanę i delikatnie wymieszać trzepaczką. Następnie dodać ostudzony miód, przyprawę do piernika i aromat. Dodawać mąkę razem z sodą stopniowo.

Białka ubić na sztywną pianę i ostrożnie wymieszać z ciastem.

Jeśli budyń nie będzie gładki i rozwarstwi się z margaryną (a tak się może zdarzyć), to pomiksowanie powinno pomóc. Ale ja margarynę dodaję zawsze od razu do letniego mleka i z margaryną zagotowuję, w taki sposób nigdy mi się nie rozwarstwiło.

Na blaszkę wylać większą część ciasta, następnie wysypać owoce, rozrzucić budyń kupkami a na to resztę ciasta.

Piec w 200 stopniach ok 60 minut albo nieco dłużej w razie potrzeby.

Polecam. Smacznego:.

 



czwartek, 22 marca 2012

cannelloni z rybą

   Dziś takie małe kulinarne eksperymenty. Delikatna rybka, kremowy wyrazisty sos, jednym słowem: pyszne. Wbrew pozorom nie jest pracochłonne, jedyną trudność może sprawić sos, który do ryby zawsze przygotowuję wg przepisu J.Child. Można co prawda zastąpić go sosem pomidorowym, jednakże będzie to już nieco inne danie. Zwykle tradycyjnie robiłam rybę na parze w ziołach bałkańskich, ziemniaki i właśnie ten sos. Zestaw jednak nieco nam się już znudził, a że w oko wpadł mi makaron cannelloni, postanowiłam nadziać go rybą. Wyszło pysznie.

Cannelloni z rybą i brokułami:

Filet z ryby rozmrażam (ja używam dorsza), solę i pieprzę do smaku i albo gotuję na parze albo obsmażam. Jeszcze ciepłe rozgniatam widelcem. Brokuły gotuję, dodaję do ryby i także rozgniatam widelcem. Białko jajka ubijam, do masy dodaję żółtko, kaszy manny odrobinę, doprawiam solą i pieprzem i odrobiną gałki muszkatołowej. Na koniec delikatnie mieszam z ubitym białkiem.

Rury makaronu nadziewam przygotowaną masą. układam w wysmarowanym tłuszczem naczyniu żaroodpornym, polewam sosem i zapiekam ok. 20 minut. Przed końcem zapieczenia kładę plasterki żółtego sera.

cannelloni z rybą

Sos holenderski:

3 żółtka,

duża szczypta soli,

1 łżka soku z cytryny,

2 łżki schłodzonego masła,

230g masła, roztopionego i gorącego,

dodatkowo sół i zmielony biały pieprz do smaku

Ubijać żółtka trzepaczką w rondu ze stali nierdzewnej przez 2-3 minuty, aż lekko zgęstnieją i nabiorą cytrynowego koloru. Dodać szczyptę soli, sok z cytryny i łyżkę schłodzonego masła, roztrzepać. Ustawić na średnim ogniu i stale ubijać, ale nie za energicznie, co jakiś czas zdejmując garnek z ognia, aby żółtka nie zagotowały się zbyt szybko. Kiedy zawiesina "lgnie" do drucików trzepaczki, a podczas mieszania widać dno naczynia, zdjąć rondel z ognia i dodać drugą łyżkę zimnego masła. Zacząć dolewać stopione masło, najpierw małymi porcjami, i ubijać do otrzymania ok 1/2 szkl zgęstniałego sosu, a następnie, gdy sos będzie nabierał konsystencji kremu, dolewać masło nieco szybciej. Skosztować i doprawić wg uznania.

 cannelloni z rybą

Smacznego.

  

środa, 21 marca 2012

gołabki z soczewicą

   Uwielbiamy gołąbki. Jednakże tradycyjne, z mięsem i ryżem nieco już się nam znudziły. Postanowiłam więc poeksperymentować i zrobiłam gołąbki z kaszą jaglaną i soczewicą. Dodałam pieczarek. Były pyszne....

Gołąbki z soczewicą i kaszą:

   Kapustę sparzyć. Ja wykorzystałam kapustę włoską oraz zwykłą białą, ponieważ zwykle robię dużą ilość tego przysmaku. Soczewicę oraz kaszę w proporcji 1;1 opłukać, soczewicę namoczyć, kaszę jaglaną zalać wodą w proporcji 1 szkl kaszy; 1,3 szkl wody. Ugotować na pół twardo z dodatkiem soli do smaku, pod koniec gotowania dodać łyżeczkę masła. Soczewicę zalać wodą, osolić, ugotować.

2 cebule posiekać drobno, zeszklić. Pieczarki w ilości wg upodobań, posiekać, poddusić na maśle z solą, pieprzem i odrobiną maggi. Kaszę, soczewicę, cebulę i duszone pieczarki połączyć, dodać jajko, doprawić do smaku majerankiem, solą i pieprzem, wymieszać.

Masę zawijać w liście jak gołąbki, układać ciasno w garnku. Wrzucić ziele angielskie, liścia laurowego, zalać bulionem (najlepiej grzybowym), gotować ok 40 min na małym ogniu. Pod koniec gotowania można dodać koncentrat pomidorowy roztrzepany z odrobiną wody.

 

Ze względu iż w święta Wielkanocne na naszych stołach gości cała armia pieczonych szynek i mięs, jako urozmaicenie przygotowuję właśnie te gołąbki. Podaję je z sosem koperkowym, a goście zwykle są zachwyceni.

Polecam

Smacznego.



poniedziałek, 19 marca 2012

Upiekłam ciasto. Moją dietę znowu szlak trafił. Jutro będę ubolewać, że zaczynam od początku, że żołądek boli, że nie wolno węglowodanów z białej mąki, zajadając jednocześnie czekoladkę.

Wychodząc z pracy stukam obcasami. Spódnica, spodnie, żakiecik. W torebce Llosa, butelka wody mineralnej. Wypchana kosmetyczka. Grunt to dobry kamuflarz. Kalendarz pękający od zapisków i luźnych karteczek. W sklepie obok kupuję kilka pomarańczy, banany, jabłka, jakieś warzywa. Biegnę po dziecko do szkoły. Nie przystajemy po drodze na placu zabaw, nie siadamy na murkach, nie wchodzimy na skwerki. Spodnie, bluzka, obcasy - mogło by ulec zniszczeniu. A w domu trzeba zamieść podłogę - nie zamiataną od wczorajszego wieczora, ugotować obiad, dać kotu karmę, zrobić pranie...

2007.

Jadę po małą do przedszkola. Wjeżdżam w kałuże i śmieję się radośnie, gdy woda obryzguje moje świeżo umyte auto. Woreczek po pączku zwijam w kulkę i wrzucam do plecaka obok innych takich. Trampki, dżinsy i luźna koszula.

Biegamy na placu zabaw wokół karuzeli. Potem zwiedzamy łąki i szukamy pierwszych oznak wiosny. Mała i ja. Dziecięca rączka ufnie tuli się do mojej, głosik wciąż woła "Mamo" i pokazuje coraz to nowe odkrycia. Obiad?? Wyjmuję z plecaka kanapki, termos herbaty, coś słodkiego i jakiś owoc. Na powietrzu, po takiej wyprawie, smakuje dużo lepiej.Nieśmiertelny Tupcio Chrupcio i Świnka Peppa czekają na nas w domu.

2000.

Zbieramy książki i notatki po ostatnim wykładzie. Dziewczyny już zbierają się koło szatni, ubierają kurtki, ustalają, gdzie jedziemy. Ładujemy się po pięć do jednego samochodu i obieramy kierunek. Góry. Zatrzymujemy w przydrożnej knajpce z widokiem. Piwo smakuje świetnie, drinki także.... do gór nie docieramy, zmęczone, dzień ma się ku końcowi. Jest środek tygodnia, koniecznie trzeba wrócić do domu...

Odpalamy kompa, DC ładuje się już szybko, gadu mniej wiesza.... trzeba uzgodnić jutrzejsze plany. Pomiędzy jednym ciekawym plikiem a kliknięciem i wyszukaniem drugiego ustalamy, kto zakupuje piwo, kto przynosi sałatki a kto kiełbasę na sobotniego grilla.

1997.

Plecak jest ciężki od wyszperanych w bibliotece książek. Obok na ławce kilku wyrostków pije piwo i pali papierosy, a ja usiłuję się skupić na Salinger'ze. Ostatnie promienie słońca grzeją twarz. Ojciec zjawia się punktualnie, jak się umawialiśmy, na rogu obok księgarni, trzaskam drzwiczkami samochodu, plecak ciskam na tylne siedzenie. Naprawdę ciężki.

Dzwoni R. Może byśmy razem upiekły ciasto. Chętnie. Pakuję dwa piwa i biegnę na drugi koniec miasta. Siedzimy w ciepłej kuchni, aromat sernika rozchodzi się po całym bloku i sprawia, że sąsiadom cieknie ślinka, pijemy piwo i zagryzamy korniszonami z chilli.

Wczoraj.

Pojechaliśmy na wycieczkę. Koturny nie zdały egzaminu na szlaku, spodnie, zbyt obcisłe, krępowały ruchy, złamałam dwa paznokcie i jakaś zbłąkana gałąź podrapała mi twarz.

Odpoczywając, jedliśmy kanapki i popijaliśmy mineralną w miękkiej butelce. Kamienie porośnięte mchem pobrudziły nam spodnie.

Dzisiaj rano mięśnie ud odmówiły chodzenia w szpilkach.

Dawno się tak nie śmiałam. Córka była zachwycona.

   Niedawno otrzymałam od firmy Knorr paczuszkę z nowym produktem do testowania.

Bardzo miła niespodzianka.

Zabrałam się więc do gotowania. Ostatnie zupki często doprawiam bulionetkami i muszę powiedzieć, że są wyjątkowo smaczne. Bulionetka drobiowa i warzywna nadaje wywarowi piękny kolor i aromat. Pieczeniowej co prawda jeszcze nie wypróbowałam, więc na dniach szykuje się mięsko w sosie. Podoba mi się także książeczka, którą firma załączyła do paczuszki. Przepisy i porady naprawdę inspirują.

niedziela, 11 marca 2012

salami czekoladowe z mascarpone

   Uwielbiam książki kucharskie pisane przez celebrytów, ludzi znanych, którzy nie są kucharzami. Podglądanie ich w kuchni, poznawanie anegdotek związanych z gotowaniem, historyjek zabawnych i przestróg, nieustanie wprawia mnie w dobry humor i inspiruje.

Już od dawna na mojej półce można znaleźć książkę Paolo Cozza'y "Włoska kuchnia na polskim stole". Do niedawna stanowiła ona po prostu ozdobę, ostatnimi czasy jednak zaczęłam sięgać po przepisy podane przez autora w codziennym gotowaniu.

Pulpeciki włoskie były już tutaj, teraz czas na deser.

 

Salami czekoladowe:

250 g sera mascarpone,

250 g cukru,

200 g herbatników,

100 g kandyzowanych owoców (mix),

100 g gorzkiego kakao,

2 jajka,

20 g pistacji,

likier amaretto lub inny słodki,

sól

 

salami czekoladowe z mascarpone  Pistacje zalewamy na kilka minut wrzącą osoloną wodą.Obieramy skórkę. Żółtka oddzielamy od białek. Do żółtek dodajemy cukier (można dodać cukier waniliowy) i ucieramy na kogel-mogel, dodajemy na koniec ser mascarpone i wszystko dokładnie mieszamy już Przy tej czynności polecam zamienić robota elektrycznego na drewnianą łyżkę lub trzepaczkę do mieszania. Mieszając mikserem istnieje ryzyko, że zrobi nam się masa wodnista, a powinna być gęsta, aksamitna i kremowa.

Dosypujemy pokruszone herbatniki, pokrojone w kostkę kandyzowane owoce, rozdrobnione pistacje, kakao i troszkę likieru - dokładnie mieszamy. Powoli bardzo dodajemy pianę z białek i ponownie mieszamy.

Masę wylewamy na papier do pieczenia, nadajemy jej kształt salami i zwijamy papier (jak cukierek). Wkładamy na dwie godziny do lodówki. Przed podaniem kroimy na plastry.

Bardzo smaczny, lekki i delikatny deser. W wersji dla dzieci likier należy pominąć, jednak z likierem jest o wiele lepszy :)))

Zapraszam.

sobota, 10 marca 2012

Czy często macie tak, że niby coś byście zjedli, a sami nie wiecie co. Ja tak. Wtedy z MM często wymyślamy przepisy.

naleśniki z brokułami

   Ostatnio mieliśmy ochotę na coś lekkiego, bezmięsnego, zdrowego i takiego, które każde z naszej trójki chętnie zje. MM, robiąc przegląd lodówki, wymyślił naleśniki z brokułami, na mnie zaś spadło zadanie ich przygotowania.

Muszę powiedzieć, ze rezultat tych przygotowań był pyszny :)))

naleśniki z brokułami   W pierwszej kolejności usmażyłam placki naleśnikowe z mąki orkiszowej wymieszanej z kukurydzianą.

 3 filiżanki mąki,

 3 filiżanki mleka,

 3 jajka

 pół łyżeczki proszku do pieczenia.

Przygotować ciasto naleśnikowe, usmażyć placki.

Jeden brokuł ugotować na bardzo miękko. Jeszcze ciepły rozgnieść widelcem, dodając jeden serek topiony śmietankowy i dwa ugotowane na twardo i posiekane drobno jajka. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Na każdy placek kłaść łyżkę farszu, rozsmarować, złożyć w kopertkę. Przed podaniem odsmażyć. Ja polecam podawać polane odrobiną sosu, np. pieczarkowego lub grzybowego.

Moje Dziecko chętnie zjadło z kleksem kwaśnej śmietany.

W celu zaostrzenia smaku do farszu można dodać żółtego ostrego sera, jednak takie także są bardzo dobre.

Smacznego;))

  Jak to zwykle bywa moje plany przygotowania dzisiejszego przyjęcia począwszy od wczorajszego ranka oddalały się ode mnie ze złośliwym chichotem i coraz szybszym kurcgalopkiem. A ja każdą myśl o gotowaniu potwierdzałam radosnym kichnięciem :))) W głowie dudniło, w nosie kręciło. Po powrocie z pracy co prawda rozgrzała mnie nieco herbata z rumem, jednak dziś o dobrej formie mogę jedynie pomarzyć.

Odwołałam gości, garnki pochowałam do szafy i zakopałam się pod kocyk z książką :)))) Do zobaczenia w lepszym samopoczuciu.

 
1 , 2
Kontakt morrigandor@gmail.com
Top Blogi Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl