wtorek, 06 września 2011

   Jak to jest, że wciąż zgadzamy się na to samo. Że niepomni na wcześniejsze doświadczenia wchodzimy w te same układy. Że mamy nadzieję, tym razem będzie lepiej, inaczej, jesteśmy mądrzejsi, doroślejsi....

Wszystko niby układa się dobrze. Aż tu nagle: BUUUMMMM!!!!

I znowu nie potrafimy powiedzieć, siebie kocham bardziej. Boli, bo przecież tyle poświęciliśmy, tyle wybaczyliśmy, byliśmy zawsze i obok. Dawaliśmy swój czas, serce, dłonie, spojrzenia... Boli.

A przecież tak już było. Przecież w głębi duszy wiemy, że czegoś innego nie powinniśmy się byli spodziewać. Więc dlaczego boli. Boli oczywistość, która rani. Bolą kłamstwa, przemilczenia, bycie w niebycie. Co tak naprawdę rani. Zachowanie, którego spodziewaliśmy się prędzej czy później, obcość najbliższej osoby, czy może fakt, że znowu pozwoliliśmy na pewien schemat, ten sam układ, te same zdarzenia. Że znowu nie myśleliśmy o sobie.

Najbardziej bolą roztrzaskane o bruk marzenia, niechciana więź, niepotrzebne słowa. Dzieli wszystko to, czego nie powiedzieliśmy, co zostało przemilczane. Dzielą wszystkie wiszące w powietrzu kłamstwa, godziny spędzone samotne w twardej pościeli, ukradkowo zawieszone spojrzenia, słowa wypowiedziane nie do nas. Dzieli próżnia, jaką stworzył nasz dom. Chłód czający się w jego zakamarkach w najbardziej upalne lato. Dzieli samotność wśród śmiechu i zabaw. Pozorne wspólne wyjścia. A myśli będące daleko. Boli brak dotyku. Pali tęsknota. To wszystko gdzieś się gromadzi w relacji dwojga ludzi, żal, gorycz i rozczarowanie. Przecież ryzykowałam, próbowałam, wybaczyłam. A dla ciebie to nic nie znaczyło.

Dziś już siebie kocham bardziej.

piątek, 02 września 2011

   Bardzo często zdarzają mi się późne powroty do domu. Nie dysponując resztkami wczorajszego obiadu, lubię mieć pod ręką coś, z czego błyskawicznie mogę przygotować ciepły posiłek. I wcale nie mam tutaj na myśli gotowych mrożonych dań ze sklepowych lodówek, a własne zapasy gotowe do podgrzania.

   Zawsze niezawodnie sprawdzają się pulpeciki. Jest to danie o tysiącu możliwości. Zamrożone zawsze wrzucam na gotującą się wodę i trzymam na ogniu aż do całkowitego rozmrożenia. A potem wystarczy polać ketchupem, wrzucić do rosołu, do sosu (nawet w ostateczności z torebki, doprawionego łyżką śmietany), podać z makaronem chińskim i smażonymi warzywami, wrzucić do zapiekanki z gotowanego makaronu i warzyw....

Możliwości jest setki.

Ja dzisiaj robię z makaronem chińskim. I warzywami.

A oto mój przepis na pyszne pulpeciki.

PULPECIKI DROBIOWE:

500g mielonego mięsa drobiowego

1 duża bułka

1 łyżka kaszy manny

1 jajko

sól, pieprz i sos sojowy do smaku, ewentualnie garść siekanego kopru.

Do mięsa dodaję namoczoną w mleku i wyciśniętą bułkę, bułkę tartą, jajko, doprawiam do smaku solą, pieprzem i koniecznie sosem sojowym, sypię dużo drobno pokrojonego kopru. Wyrabiam masę. Maleńkie (im mniejsze tym bardziej podzielne i smaczniej wyglądające) kulki wrzucam na gotujący się wrzątek z kostką rosołową. Podaję według fantazji.

Kontakt morrigandor@gmail.com
Top Blogi Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl