czwartek, 15 listopada 2012

pieczone pierogi z kurkami...

 

Dziś spędzam dzień w domu. Chleb pięknie wyrasta w kuchni, aromat ciepłej bułeczki wywołuje burczenie w brzuchu. Na stole leży "Monitor Magazine" z dodatkiem Liski, a obok kubek parującej latte. Chwilo trwaj :))

pieczone pierogi z kurkami...

 

PIEROGI PIECZONE Z KURKAMI:

1/2 kg mąki,

jako,

2 łyżki masła,

3/4 szkl gorącej wody,

sól, pieprz

kilka gałązek tymianku,

 

1/2 kg kurek (mogą być pieczarki),

jajko,

4 łyżki masła,

2 łyżki oleju,

cebula,

2 łyżki tartej bułki,

sól, pieprz

 

   Grzybki oczyść, posiekaj w drobną kostkę. Cebulę obierz i posiekaj w drobną kostkę. Na patelni rozgrzej olej z masłem, podsmaż pokrojoną cebulę, a następnie grzybki. Duś 10 minut. Dopraw solą i pieprzem, wymieszaj z bułką, jajkiem.

Mąkę z solą posiekaj z masłem. Zalej gorącą wodą. Dodaj odrobinę wody zimnej, wbij jajko, wyrób ciasto.

Z ciasta wykrawaj kółka, nakładaj farsz i dokładnie sklejaj pierogi.

Przed pieczeniem posmaruj roztrzepanym żółtkiem, posyp listkami tymianku. Piecz 30 minut w 180 stopniach.

 

Miłego i smacznego dziona :))))

środa, 14 listopada 2012

 

kruche ciasteczka kwiatki

 

   Nastawiam ekspres na kolejną kawę. Głowa pęka od nadmiaru myśli. Znowu oberwałam za prace społeczne:)) Są jeszcze Dyrektorzy Szkól zakorzenieni obiema nogami w sztywnych zasadach PRL. Są jeszcze osoby, nie rozumiejące, że na pewne sprawy nie mają już wpływu a ich władza nie sięga aż tak daleko.

Na stole leży nowy numer Monitor Magazine, a ja nie potrafię się skoncentrować na treści pisma. Widzę dzieci z naszej szkoły potrzebujące zajęć z gimnastyki korekcyjnej, zajęć z Trenerem Osiedlowym, zajęć dodatkowych z przedmiotów. Widzę ludzi gotowych te zajęcia zorganizować. Widzę fundusze unijne gotowe za nie zapłacić. I widzę dyrektorkę mojej szkoły z jej brakiem zgody na użyczenie sali. Nie musi nic robić, Programy unijne na wyrównanie szans i dysproporcji dzieci "wykluczonych" są na wyciągnięcie ręki. Program Trenera Osiedlowego działa prężnie w kilku szkołach, do naszej zgłosili się sami z propozycją zorganizowania zabaw z maluchami. I jest tylko jedno ale. Pani Dyrektor nie dająca zgody na odbycie się tych zajęć w jednej z sal lekcyjnych.....

Boli mnie głowa.

Na oderwanie myśli zagniatam ciasto i piekę ciasteczka kwiatki.

kruche ciasteczka kwiatki

 

kruche ciasteczka kwiatki

 

Maślane kwiatki:

20 dkg masła,

3/4 szkl cukru,

3 łyżki cukru waniliowego,

większe jajko,

skórka otarta z połowy cytryny,

proszek do pieczenia na czubek noża,

2 szkl mąki,

dżem dowolny (ja daję powidła śliwkowe i marmoladę różaną)

cukier puder do posypania lub polewa czekoladowa lub jakiś krem czekoladowy, orzechowy itp

 

Masło utrzeć na puch z cukrem i cukrem waniliowym. Do utartej masy dodać jajko, potem mąkę, skórkę i proszek i zagnieść ciasto. Powinno być gładkie i elastyczne.

Ciasto wstawić do lodówki na 1,5 godziny, a można i na noc.

Ciasto rozwałkować na dobrze wysypanym mąką blacie na placek o grubości mniej więcej 0,5 cm. Foremką o dowolnym kształcie wyciąć ciasteczka, w połowie za pomocą kieliszka wyciąć otworki.

Piec kilkanaście minut w temperaturze 170 stopni. Ciasteczka nie powinny zbyt mocno zbrązowieć, gdyż będą gorzkie.

Całe ciasteczka posmarować dżemem i przykryć tymi z dziurką. Można oprószyć cukrem pudrem, można zamiast dżemu zlepić kremem lub czekoladą.


W każdej wersji są pyszne....

 

 

 

 

Polecam, zapraszam i miłego wieczoru wszystkim życzę :)))

wtorek, 13 listopada 2012

Teraz tylko kilka zdjęć.

Ukochany ogród Rodziców, jesienne mgły i Córka....

 

 

 

 

niedziela, 11 listopada 2012

Dziś krótko. Fotorelacja z otwarcie nowej galerii rękodzieła artystycznego w Rynku - fotorelacja.

Zapraszam.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oj, działo się, działo....

sobota, 10 listopada 2012

Dziś wykończyłam jedno z najlepszych ciast, jakie udało mi się w życiu upiec. Przepis na to ciasto ma swoją historię, a piekę je, z dłuższymi lub krótszymi przerwami, bardzo często. Dziś piekłam je z okazji otwarcia nowego butiku-galerii w Rynku.

evv&ann

 

evv&ann

 

Przy okazji Lawendowej Pasieki, pisałam o miejscach mających duszę. Tak jest i tym razem. Są miejsca, w których czas nam się zatrzymuje, w których mamy ochotę przycupnać nawet na skrawku krzesełka i zostać nieco dłużej. Pobyć z własnymi myślami, albo z myślami podobnych do nas osób.

Są ludzie mający pasję. Robiący w życiu coś nieco więcej niż praca na etacie. Są ludzie, którzy w każdej chwili i każdej najzwyklejszej rzeczy dostrzegają piękno i czerpią z niego radość. Są ludzie, którzy tworzą miejsca, tworzą przedmioty - przelewając w nie nieco własnej duszy, własnego ciepła.

Galerię tę otworzyły dwie dziewczyny, przyjaciółki, pasjonatki wyrobów rękodzieła artystycznego. I tak jak ja, spędzam godziny w kuchni, tak one wieczory poświęcają na tworzenie małych arcydziełek.

Oprócz wyrabianych przez nie drobiazgów, w galerii można napić się kawy, zjeść dobre ciacho i, co najważniejsze, spędzić czas w przemiłym towarzystwie, rozmawiając o wszystkim.

Magiczne miejsce :)))

 

A wieczorkiem przepis na ciasto i kilka zdjęć :)) zapraszam.

piątek, 09 listopada 2012

Teraz tylko zdjęcie, na zaostrzenie zimowego apetytu. Wieczorem przepis.

Zapraszam :)

 

chleb z siemieniem lnianym

 

Julia Child ma swoją "Pasję gotowania", a ja powinnam chyba ostatnimi czasy zmienić nazwę bloga na "pasja pieczenia". Wydaje się, że w mojej kuchni obecnie nie ma nic poza bułkami, bułeczkami i ciastkami.

Wieczorami zagniatam ciasto, i sprawia mi to przyjemność. Rano wstawiam do piekarnika bułki, ciastka, chleb. Skubię potem ciepłe do porannej kawy, a Córka w śniadaniówce niesie do szkoły porcję dla koleżanek.

O pieczeniu mogła bym rozmawiać godzinami. Moim zachwytom nad wyrastającym ciastem chlebowym nie ma końca. Każdy ruch składanego ciasta uspokaja mnie, a zapach wypełniający dom napawa szczęściem.

Zatęskniliśmy jednak za treściwymi potrawami, rozgrzewającymi, gdy późnojesiennym wieczorem wracamy zmęczeni po pracy. Potrawami na leniwe noce pod kocem, z kubkiem ciepłej herbaty i plasterkiem cytryny. Potrawami przyjemnie zaspokajającymi głód. Gęstymi zupami-krem, do popijania z kubka, ciepłymi gulaszami i bograczami, do podjadania z salaterek z maczanym chlebkiem, do ciepłych pasztecików i gorących bułeczek z wytrawnym nadzieniem.
Zimo, witaj :))

Moja radość pieczenia, powoli zamienia się w radość kucharzenia.

 

 

 

czwartek, 08 listopada 2012

   Mężczyźni nieustannie mnie zadziwiają. Kręcą, kłamią, krętaczą.
Rozczarowują.

Gubią się w swoich matactwach. Porzucają. Odchodzą i wracają.


   Znajdujemy włosy "koleżanek" z pracy, paragony sklepowe na dziwne artykuły, tudzież same artefakty ich winy, robiąc pranie wyjmujemy setki drobiazgów związanych z drugim życiem. Wciąż jesteśmy przewrażliwione, widzimy rzeczy, których nie ma, choć mamy namacalne dowody na ich istnienie. Słuchamy wyjaśnień i jesteśmy gotowe w nie wierzyć.

Czy zaufanie można odbudować??

Mężczyźni wciąż mnie zadziwiają. Nie potrafią jednoznacznie odejść. Nie są na tyle odważni, aby powiedzieć prawdę. Przyzwyczajają się do domowych obiadów, kawy podawanej pod nos podczas sesji gier internetowych. Uprzątniętego mieszkania i wyprasowanych koszul.

A my nie dostrzegamy niczego, aż nie potkniemy się o jego winę, aż nie uderzymy się tak mocno, że zabraknie nam tchu, aż nie pokażą się wszystkie gwiazdki i świat usunie spod stóp.

A potem brniemy we wszystko wspólnie, stajemy się współwinne zdrad, kłamstw i oszustw. Wmawiamy sobie, że tylko nam się wydaje. Że jesteśmy przewrażliwione. Bo jak możemy rozsądnie myśleć, manewrując pomiędzy zakupami, wożeniem dziecka do szkoły i na dodatkowe zajęcia, gotowaniem, sprzątaniem i chęcią wykrojenia dla siebie pół godziny. Jak możemy realnie oceniać sytuację, z podkrążonymi ze zmęczenia oczami; jedną ręką wycierając zakatarzony nos naszej latorośli, a drugą wydobywając garnki z czeluści szafki kuchennej.

A ja nie wierzę już w zbiegi okoliczności. Za dużo ich było. Statystyczny limit został wyczerpany. Mężczyźni zdradzają i nie przyznają się do zdrad. Statystycznie. Co drugi. Statystycznie padło na mnie. A ja nie wierzę już w ani jedno słowo. Choćby z jego ust sypało się złoto, nie wierzę, ze jest prawdziwe.

 

Dla mnie źródło niewyczerpanych inspiracji.

Niedoścignionego wzoru.

 

Czekam na przesyłkę, na listonosza, i jak zwykle, otwieram po kilka razy dziennie bloga Liski. Czytam, nastrajam się, czerpię pełnymi garściami. Gotuję, eksperymentuję.

Polecam :))

11:13, morrigan23 , literatura
Link Komentarze (2) »
wtorek, 06 listopada 2012

 

ciasto dyniowe z płatkami owsianymi

 

Ostatnio wciąż kupuję dynię. Opiekam ją w piekarniku, a potem łyżką wybieram miąższ. Przerabiam z jabłkami na powidła, dodaję do ciast, ciasteczek, bułek i zup.

Uwielbiam jej żółtosłoneczny miąższ i to, że pasuje niemal do wszystkiego.

Te ciasto przerobiłam z przepisu na moje ciasto marchewkowe. Jak już mówiłam, wychodzi ono zawsze, trudno je zepsuć, można kombinować i zmieniać..... Z rewelacyjnym efektem. :))

Polecam:

ciasto dyniowe z płatkami owsianymi

 

Dyniowe ciasto z płatkami owsianymi:

4 jajka,

1 szkl oleju,

2 szkl pulpy dyniowej (dynię pokroić w kawałki, skropić olejem i wstawić do piekarnika do czasu aż miąższ będzie miękki i da łatwo wybrać się łyżką),

1 szkl mąki pełnoziarnistej (można użyć orkiszowej, żytniej, kukurydzianej,

3/4 szkl mąki razowej,

1/2 szkl płatków owsianych (ub innych np. jaglanych),

2 łyżeczki sody,

3/4 szkl cukru (ja daję 1/2 szkl cukru i trzy łyżki miodu naturalnego),

2 łyżeczki proszku do pieczenia,

2 łyżeczki cynamonu,

odrobina przyprawy do piernika, gałki muszkatołowej,

odrobina aromatu rumowego lub likieru amaretto,

cukier waniliowy,

 

Jajka utrzeć na puch z miodem i cukrem, cukrem waniliowym. Dodać olej, przyprawy, mąki. Na końcu dodać pulpę z dyni i dokładnie utrzeć.

Wmieszać płatki owsiane.

 

Przelać do kwadratowej średniej blaszki, piec ok 45 minut w 200 stopniach. Gdyby ciasto za mocno się przypiekało, zmniejszyć temperaturę do 175 stopni.

 

 


poniedziałek, 29 października 2012

strucla drożdżowa z jabłkami

Dziś przeglądam zdjęcia w komputerze. Potrawy, które przygotowałam do wrzucenia na bloga. Dawniej i zupełnie nie tak dawno. Niektóre wydawało by się, że zaledwie wczoraj, inne zaś przed wiekami.

To uświadomiło mi upływ czasu. Dnie uciekające jak paciorki.... jeden za drugim. Nanizane na sznurek, tworzące pasmo, po którym wędrujemy.

Za oknem dzieci bawią się na przerwie między lekcjami. Czapki, długie płaszcze, ciepłe rękawiczki.

A nie tak dawno lato swoimi promieniami zachęcało do spacerów. Córka biegała bosymi stopami rozgniatając gorący piasek. Dziś, przeziębiona, została w domu. "Mamo, ciasto".

Skubiemy więc jabłecznik drożdżowy.

Jeszcze dawniej, w innym świecie, innym miejscu, sama siadywałam w kuchni, po powrocie ze szkoły, z kubkiem gorącego mleka. Skubiąc zawijaniec drożdżowy mojej ukochanej Babci Papy. :)))

strucla drożdżowa z jabłkami


Ciasto drożdżowe:

3 dkg drożdży,

8 łyżek drobnego cukru (ja dałam brązowy),

150 ml śmietany z kartonika (ja dałam 18 sto procentową),

50 dkg mąki tortowej (ciasto ma być luźne, jednak łatwo się składać, w razie czego można podsypać 2 łyżki mąki),

szczypta soli,

2 jajka,

20 dkg masła

 

Drożdże rozkruszyć, dodać łyżeczkę cukru, zalać połową letniej śmietany. Odstawić na około 30 minut, aby utworzył się zaczyn.

Dodać mąkę, szczyptę soli, cukier, śmietanę podgrzać z 5 dkg masła, przestudzić, dodać do mąki. Wyrobić razem z zaczynem na gładkie ciasto.

Odstawić do wyrośnięcia, ciasto ma podwoić swoją objętość.

Ciasto rozwałkować na płat grubości około 1 cm, na środku ciasta rozłożyć pokrojone resztę masła, złożyć, rozwałkować, złożyć ponownie - rozwałkować. Powtórzyć trzy razy.

Ciasto owinąć w folię i włożyć do lodówki na ok 30 minut.

Po tym czasie wyjąć, rozwałkować, wyłożyć przygotowane wcześniej jabłka, zwinąć jak struclę, ułożyć w blasze. Ja piekłam w czworokątnej, zwinięte jak ślimak, dzięki temu wyszedł mi placek. Można jednak wyłożyć na podłużną blachę i piec jako typową struclę.

Przygotowaną struclę zostaw do wyrastania, trwa to około 30 minut. Posmarować roztrzepanym żółtkiem, posypać płatkami migdałów i grubym cukrem (cukrem migdałowym lub cynamonowym). Piec w temperaturze 180 stopni przez około 40 - do 50 minut.

 

Masa:

1 kg jabłek obranych i pokrojonych w drobne plasterki lub startych na tarce,

kilka łyżek cukru do smaku, cynamon, gałka muszkatołowa, odrobina przyprawy do piernika.

Radzę doprawić tak, jak każdy lubi, ja korzystam z tej kombinacji przypraw.

 

Ciasto to nadaje się również do przygotowania strucli z innym nadzieniem. Np gotową lub samodzielnie przygotowaną masą makową. Często, oprócz tych tutaj,  z tego ciasta piekę także rogale nadziewane marmoladą lub masą makową. Polecam i zapraszam :))))

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17
Kontakt morrigandor@gmail.com
Top Blogi Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl