Kategorie: Wszystkie | film | literatura | migawki codzienne | trochę o gotowaniu
RSS

trochę o gotowaniu

niedziela, 23 grudnia 2012

 

Święta mnie zaskoczyły. Jesień minęła nie wiedzieć kiedy, jeszcze nie tak dawno bure liście szeleściły pod nogami, a już oczekujemy na gwiazdkę.

Uwielbiam ten czas. Oczekiwania. Drgawek w brzuchu i niecierpliwości. Kolejny rok powtarzanego "Kevina..." i "Przyjaciół Świętego Mikołaja...". Moja Córka pasjami ogląda te filmy i pasjami dekoruje pierniczki. Rodzina obdarowana, choinka obwieszona i jeszcze pudełko z łakociami upchane w szafie.

Uwielbiam wieczory w ciepłej kuchni, wśród smażonej skórki pomarańczowej i aromatu piernika. Uwielbiam światełko świec i zapach pieczonego chleba. Ten czas...

Dziś kilka książek, które zakupiłam jakiś czas temu, a przygotowałam sobie na święta. Nie, nie do gotowania, do przeglądania. Z tej o ciastach pochodzą moje świąteczne wypieki.

 

 

Córka natomiast gotuje z sympatyczną gąską Balbiną i Cecylką. Oprócz prostych przepisów, na miarę dzieci, ciepłe i urocze opowiastki. Sugestywne opisy przywołują zapach ciasteczek, ciastek i kolorowych koktajli.

 

Kolejna pozycja do czytania dla dzieci. Klasyk. Myślę, że nikomu nie trzeba jej polecać. Nowe wydanie, estetycznie pachnący papier.... przyjemność.
Zabawne przygody zaobsorbują małych słuchaczy na długie godziny. Moja Córka uwielbia tę książkę tak jak ja niegdyś.

 

 

Domowa skórka pomarańczowa.

Domowego keksa czy sernika nie wyobrażam sobie z kupną skórką pomarańczową. Już od początku grudnia zbieram skórki z pomarańczy i pieczołowicie obieram z białej części. Następnie kroję je w drobną kostkę i upycham w szczelnie zamykanym słoiku, przesypując cukrem. Jeśli ciasta mają być dla dorosłych (w moim domu dzieci rzadko sięgają po ciasta, wybierają raczej ciasteczka), dodaję nieco wódki lub likieru pomarańczowego.

Gdy już uzbieram pełny słoik skórek, w głębokiej patelni lub płaskim rondlu o grubym dnie rozgrzewam łyżkę wody. Wrzucam skórki i smażę ciągle mieszając do skrystalizowania. Skórki mają być prawie przezroczyste, miękkie i pachnące.

Wystudzone wkładam do słoika szczelnie zamykanego i przechowuję nawet do kilku dni. Polecam :))

 

A późnym popołudniem zapraszam na przepis na domową masę makową :)))

wtorek, 20 listopada 2012

  Parzę kolejną herbatkę i podaję kolejną kaszkę. Syropek ląduje na pościeli, a kolejna brudna piżamka na rosnącym stosie do prania.

Wypijam siódme już latte, z ogromną ilością mleka i zagryzam keksem cytrynowym. Przezornie wczoraj upiekłam. Miał być dla gości, był doskonały na chorobę. Wymarzyłam dziś sobie solanki i lekką sałatkę z pomidorów, mozzarelli i oliwek. Skończyło się na marzeniach.

Teraz tylko zdjęcie, na zaostrzenie apetytu. Szczególnie mojego.

Przepis, gdy tylko opanuję kataklizm domowy, zwany grypą żołądkową Córki.

solanki na zakwasie

 

Trzymajcie kciuki :)))

czwartek, 15 listopada 2012

pieczone pierogi z kurkami...

 

Dziś spędzam dzień w domu. Chleb pięknie wyrasta w kuchni, aromat ciepłej bułeczki wywołuje burczenie w brzuchu. Na stole leży "Monitor Magazine" z dodatkiem Liski, a obok kubek parującej latte. Chwilo trwaj :))

pieczone pierogi z kurkami...

 

PIEROGI PIECZONE Z KURKAMI:

1/2 kg mąki,

jako,

2 łyżki masła,

3/4 szkl gorącej wody,

sól, pieprz

kilka gałązek tymianku,

 

1/2 kg kurek (mogą być pieczarki),

jajko,

4 łyżki masła,

2 łyżki oleju,

cebula,

2 łyżki tartej bułki,

sól, pieprz

 

   Grzybki oczyść, posiekaj w drobną kostkę. Cebulę obierz i posiekaj w drobną kostkę. Na patelni rozgrzej olej z masłem, podsmaż pokrojoną cebulę, a następnie grzybki. Duś 10 minut. Dopraw solą i pieprzem, wymieszaj z bułką, jajkiem.

Mąkę z solą posiekaj z masłem. Zalej gorącą wodą. Dodaj odrobinę wody zimnej, wbij jajko, wyrób ciasto.

Z ciasta wykrawaj kółka, nakładaj farsz i dokładnie sklejaj pierogi.

Przed pieczeniem posmaruj roztrzepanym żółtkiem, posyp listkami tymianku. Piecz 30 minut w 180 stopniach.

 

Miłego i smacznego dziona :))))

środa, 14 listopada 2012

 

kruche ciasteczka kwiatki

 

   Nastawiam ekspres na kolejną kawę. Głowa pęka od nadmiaru myśli. Znowu oberwałam za prace społeczne:)) Są jeszcze Dyrektorzy Szkól zakorzenieni obiema nogami w sztywnych zasadach PRL. Są jeszcze osoby, nie rozumiejące, że na pewne sprawy nie mają już wpływu a ich władza nie sięga aż tak daleko.

Na stole leży nowy numer Monitor Magazine, a ja nie potrafię się skoncentrować na treści pisma. Widzę dzieci z naszej szkoły potrzebujące zajęć z gimnastyki korekcyjnej, zajęć z Trenerem Osiedlowym, zajęć dodatkowych z przedmiotów. Widzę ludzi gotowych te zajęcia zorganizować. Widzę fundusze unijne gotowe za nie zapłacić. I widzę dyrektorkę mojej szkoły z jej brakiem zgody na użyczenie sali. Nie musi nic robić, Programy unijne na wyrównanie szans i dysproporcji dzieci "wykluczonych" są na wyciągnięcie ręki. Program Trenera Osiedlowego działa prężnie w kilku szkołach, do naszej zgłosili się sami z propozycją zorganizowania zabaw z maluchami. I jest tylko jedno ale. Pani Dyrektor nie dająca zgody na odbycie się tych zajęć w jednej z sal lekcyjnych.....

Boli mnie głowa.

Na oderwanie myśli zagniatam ciasto i piekę ciasteczka kwiatki.

kruche ciasteczka kwiatki

 

kruche ciasteczka kwiatki

 

Maślane kwiatki:

20 dkg masła,

3/4 szkl cukru,

3 łyżki cukru waniliowego,

większe jajko,

skórka otarta z połowy cytryny,

proszek do pieczenia na czubek noża,

2 szkl mąki,

dżem dowolny (ja daję powidła śliwkowe i marmoladę różaną)

cukier puder do posypania lub polewa czekoladowa lub jakiś krem czekoladowy, orzechowy itp

 

Masło utrzeć na puch z cukrem i cukrem waniliowym. Do utartej masy dodać jajko, potem mąkę, skórkę i proszek i zagnieść ciasto. Powinno być gładkie i elastyczne.

Ciasto wstawić do lodówki na 1,5 godziny, a można i na noc.

Ciasto rozwałkować na dobrze wysypanym mąką blacie na placek o grubości mniej więcej 0,5 cm. Foremką o dowolnym kształcie wyciąć ciasteczka, w połowie za pomocą kieliszka wyciąć otworki.

Piec kilkanaście minut w temperaturze 170 stopni. Ciasteczka nie powinny zbyt mocno zbrązowieć, gdyż będą gorzkie.

Całe ciasteczka posmarować dżemem i przykryć tymi z dziurką. Można oprószyć cukrem pudrem, można zamiast dżemu zlepić kremem lub czekoladą.


W każdej wersji są pyszne....

 

 

 

 

Polecam, zapraszam i miłego wieczoru wszystkim życzę :)))

piątek, 09 listopada 2012

Teraz tylko zdjęcie, na zaostrzenie zimowego apetytu. Wieczorem przepis.

Zapraszam :)

 

chleb z siemieniem lnianym

 

Julia Child ma swoją "Pasję gotowania", a ja powinnam chyba ostatnimi czasy zmienić nazwę bloga na "pasja pieczenia". Wydaje się, że w mojej kuchni obecnie nie ma nic poza bułkami, bułeczkami i ciastkami.

Wieczorami zagniatam ciasto, i sprawia mi to przyjemność. Rano wstawiam do piekarnika bułki, ciastka, chleb. Skubię potem ciepłe do porannej kawy, a Córka w śniadaniówce niesie do szkoły porcję dla koleżanek.

O pieczeniu mogła bym rozmawiać godzinami. Moim zachwytom nad wyrastającym ciastem chlebowym nie ma końca. Każdy ruch składanego ciasta uspokaja mnie, a zapach wypełniający dom napawa szczęściem.

Zatęskniliśmy jednak za treściwymi potrawami, rozgrzewającymi, gdy późnojesiennym wieczorem wracamy zmęczeni po pracy. Potrawami na leniwe noce pod kocem, z kubkiem ciepłej herbaty i plasterkiem cytryny. Potrawami przyjemnie zaspokajającymi głód. Gęstymi zupami-krem, do popijania z kubka, ciepłymi gulaszami i bograczami, do podjadania z salaterek z maczanym chlebkiem, do ciepłych pasztecików i gorących bułeczek z wytrawnym nadzieniem.
Zimo, witaj :))

Moja radość pieczenia, powoli zamienia się w radość kucharzenia.

 

 

 

wtorek, 06 listopada 2012

 

ciasto dyniowe z płatkami owsianymi

 

Ostatnio wciąż kupuję dynię. Opiekam ją w piekarniku, a potem łyżką wybieram miąższ. Przerabiam z jabłkami na powidła, dodaję do ciast, ciasteczek, bułek i zup.

Uwielbiam jej żółtosłoneczny miąższ i to, że pasuje niemal do wszystkiego.

Te ciasto przerobiłam z przepisu na moje ciasto marchewkowe. Jak już mówiłam, wychodzi ono zawsze, trudno je zepsuć, można kombinować i zmieniać..... Z rewelacyjnym efektem. :))

Polecam:

ciasto dyniowe z płatkami owsianymi

 

Dyniowe ciasto z płatkami owsianymi:

4 jajka,

1 szkl oleju,

2 szkl pulpy dyniowej (dynię pokroić w kawałki, skropić olejem i wstawić do piekarnika do czasu aż miąższ będzie miękki i da łatwo wybrać się łyżką),

1 szkl mąki pełnoziarnistej (można użyć orkiszowej, żytniej, kukurydzianej,

3/4 szkl mąki razowej,

1/2 szkl płatków owsianych (ub innych np. jaglanych),

2 łyżeczki sody,

3/4 szkl cukru (ja daję 1/2 szkl cukru i trzy łyżki miodu naturalnego),

2 łyżeczki proszku do pieczenia,

2 łyżeczki cynamonu,

odrobina przyprawy do piernika, gałki muszkatołowej,

odrobina aromatu rumowego lub likieru amaretto,

cukier waniliowy,

 

Jajka utrzeć na puch z miodem i cukrem, cukrem waniliowym. Dodać olej, przyprawy, mąki. Na końcu dodać pulpę z dyni i dokładnie utrzeć.

Wmieszać płatki owsiane.

 

Przelać do kwadratowej średniej blaszki, piec ok 45 minut w 200 stopniach. Gdyby ciasto za mocno się przypiekało, zmniejszyć temperaturę do 175 stopni.

 

 


poniedziałek, 29 października 2012

strucla drożdżowa z jabłkami

Dziś przeglądam zdjęcia w komputerze. Potrawy, które przygotowałam do wrzucenia na bloga. Dawniej i zupełnie nie tak dawno. Niektóre wydawało by się, że zaledwie wczoraj, inne zaś przed wiekami.

To uświadomiło mi upływ czasu. Dnie uciekające jak paciorki.... jeden za drugim. Nanizane na sznurek, tworzące pasmo, po którym wędrujemy.

Za oknem dzieci bawią się na przerwie między lekcjami. Czapki, długie płaszcze, ciepłe rękawiczki.

A nie tak dawno lato swoimi promieniami zachęcało do spacerów. Córka biegała bosymi stopami rozgniatając gorący piasek. Dziś, przeziębiona, została w domu. "Mamo, ciasto".

Skubiemy więc jabłecznik drożdżowy.

Jeszcze dawniej, w innym świecie, innym miejscu, sama siadywałam w kuchni, po powrocie ze szkoły, z kubkiem gorącego mleka. Skubiąc zawijaniec drożdżowy mojej ukochanej Babci Papy. :)))

strucla drożdżowa z jabłkami


Ciasto drożdżowe:

3 dkg drożdży,

8 łyżek drobnego cukru (ja dałam brązowy),

150 ml śmietany z kartonika (ja dałam 18 sto procentową),

50 dkg mąki tortowej (ciasto ma być luźne, jednak łatwo się składać, w razie czego można podsypać 2 łyżki mąki),

szczypta soli,

2 jajka,

20 dkg masła

 

Drożdże rozkruszyć, dodać łyżeczkę cukru, zalać połową letniej śmietany. Odstawić na około 30 minut, aby utworzył się zaczyn.

Dodać mąkę, szczyptę soli, cukier, śmietanę podgrzać z 5 dkg masła, przestudzić, dodać do mąki. Wyrobić razem z zaczynem na gładkie ciasto.

Odstawić do wyrośnięcia, ciasto ma podwoić swoją objętość.

Ciasto rozwałkować na płat grubości około 1 cm, na środku ciasta rozłożyć pokrojone resztę masła, złożyć, rozwałkować, złożyć ponownie - rozwałkować. Powtórzyć trzy razy.

Ciasto owinąć w folię i włożyć do lodówki na ok 30 minut.

Po tym czasie wyjąć, rozwałkować, wyłożyć przygotowane wcześniej jabłka, zwinąć jak struclę, ułożyć w blasze. Ja piekłam w czworokątnej, zwinięte jak ślimak, dzięki temu wyszedł mi placek. Można jednak wyłożyć na podłużną blachę i piec jako typową struclę.

Przygotowaną struclę zostaw do wyrastania, trwa to około 30 minut. Posmarować roztrzepanym żółtkiem, posypać płatkami migdałów i grubym cukrem (cukrem migdałowym lub cynamonowym). Piec w temperaturze 180 stopni przez około 40 - do 50 minut.

 

Masa:

1 kg jabłek obranych i pokrojonych w drobne plasterki lub startych na tarce,

kilka łyżek cukru do smaku, cynamon, gałka muszkatołowa, odrobina przyprawy do piernika.

Radzę doprawić tak, jak każdy lubi, ja korzystam z tej kombinacji przypraw.

 

Ciasto to nadaje się również do przygotowania strucli z innym nadzieniem. Np gotową lub samodzielnie przygotowaną masą makową. Często, oprócz tych tutaj,  z tego ciasta piekę także rogale nadziewane marmoladą lub masą makową. Polecam i zapraszam :))))

czwartek, 18 października 2012

śledziowa sałatka tatarska...

 

   Jak wiadomo ryby są bardzo zdrowe. Czasami jednak muszę ostro kombinować, aby moja Rodzinka zjadła ten specjał.

Do tej sałatki nie musiałam jednak nikogo długo zachęcać. Zniknęła w mgnieniu oka :))))

 

Sałatka tatarska śledziowa...
przepis z polskiej kuchni

 

4 filety śledziowe w oleju,

10 -12 marynowanych pieczarek

2 - 3 strąki marynowanej czerwonej papryki,

kilka korniszonów,

duża czerwona cebula,

otarta skórka i sok z jednej cytryny,

pieprz, cukier, pieprz cayenne,

2 - 3 łyżki oliwy z oliwek,

2 jajka ugotowane na twardo,

2 - 3 łyżki posiekanego szczypiorku,

 

Osuszone filety śledziowe, osączone pieczarki i strąki czerwonej papryki pokroić w kostkę. Korniszony w plasterki. Obraną cebulę - w kostkę. Skropić sokiem z cytryny, posypać skórką z cytryny. Połączyć wszystkie składniki, polać oliwą, posypać cukrem, pieprzem i pieprzem cayenne. Przykryć i schłodzić.

Przed podaniem posypać posiekanymi żółtkami, i szczypiorkiem. Udekorować pokrojonymi w cienkie paseczki białkami jajka oraz czerwoną papryką.

 

Smacznego :))

poniedziałek, 15 października 2012

Nadużywam słowa "uwielbiać".
Ale w życiu jest tyle pięknych rzeczy, pięknych chwil.
Czubek łyżeczki w porannym latte.
Ciepły zapach drożdżowego ciasta październikowym wieczorem.
Święty spokój, gdy Córka śpi :)))

Wieczorna lektura przy gorącej herbacie.

Mruczenie kota pod nogami w kuchni.

Zielona sencha.

Krople deszczu zatrzymujące się na rzęsach.

Telefon od dawnego przyjaciela.

Świadomość, że jesteś gdzieś obok.

Życie jest piękne :))))

tost lawendowy

Połowa października, a czas ucieka. Jeszcze ostatnie przetwory do zrobienia. W piwnicy piętrzą się jabłka, a na straganach resztki cukinii i piękne, okrągłe, dorodne dynie. Aż żal przejść obojętnie. Tylko tego czasu, jak zwykle, za mało. Wciąż gdzieś pędzimy, byle do przodu, byle zrobić więcej, byle dojść dalej.... a czas na celebrowanie dobrych, zwykłych, ważnych chwil kurczy się w naszym świecie.....

Pamiętam lato, gdy obdarte kolana i stopy w przykurzonych sandałkach dyndały nieco nad ziemią. Postać ukrywała się w koronie drzewa.
Niespieszne lato.
Pełne przyjaciół, lodów śmietankowych na patyku i siniaków. Lato gdaczących kur i ciepłego mleka. Lato z komarami i ogniskami do późnych godzin nocnych. Grę w butelkę, makao, remika.
Lata, jakich już nie ma.

 

Dziś przepis na obiecany wczoraj chleb tostowy z lawendą. Wczoraj niestety się nie wyrobiłam z zamieszczeniem przepisu, dziś jednak skrupulatnie staram się wywiązać z obietnicy.

Przepis pochodzi z bloga Liski :))) Moją modyfikacją jest dodanie szczypty suszu lawendowego. Naprawdę szczypty, nie za dużo, nie za mało, ot tak, aby aromat był lekko wyczuwalny.
Doskonały do jajek na miękko, twarożku, miodu, dżemu....

Tost pszenny z lawendą:

METODA MASZYNOWA:

do maszyny wrzucamy w odpowiedniej kolejności:

310 g wody,

czubata łyżka miękkiego masła,

czubata łyżka mleka w proszku,

1,5 łyżeczki cukru

1,5 łyżeczki soli,

540 g mąki pszennej (można pół na pół wymieszać z chlebową),

czubata łyżeczka drożdży w proszku,

szczypta (dosłownie taka w palce lub na czubek łyżeczki) suszu lawendowego.

 

Nastawić program maszynowy "ciasto na chleb". Gdy wyrośnie, przełożyć do keksówki około 30 centymetrowej, odstawić na pół godziny (mniej więcej - czas zależy od temperatury powietrza) do wyrastania. Piec w 190 stopniach przez mniej więcej 30 minut. Po tym czasie można wyjąć z formy i dopiekać na kracie w piekarniku.

 

Jeśli nie posiadamy maszyny do chleba, wszystkie składniki zagniatamy ręcznie, aż do uzyskania spoistego ciasta, po czym pozostawiamy na około godzinę do wyrastania. Dalej postępujemy jak powyżej.

 

Smacznego :)))

niedziela, 07 października 2012

Staram się.
Być pogodną Panią Domu. Uśmiechać się, stojąc przy garach. Zadowolić Mężczyznę i Dziecko. Sprzątać, prać i prasować. I gotować. Gotowanie to najważniejsza czynność w moim domu. Kuchnia, to najważniejsze miejsce. Wstaję wcześnie rano i z zapałem oraz szczęściem w niewyspanych oczach, zagniatam, siekam, kroję i smażę.
Smakuję i doprawiam.

rogale kruchodrożdżowe

I tylko czasami ogarnia mnie zniechęcenie. Takie małe, zupełnie malutkie, zwykłe i ludzkie zniechęcenie. Nie, to nie marazm, w jaki niektórzy wpadają. To nie niezadowolenie z życia. Zwykle, podczas tych samotnych chwil w kuchni, napawam się takim zwyczajnym, ludzkim szczęściem szczęściem  z drobnych rzeczy. To tylko takie małe, smutne zniechęcenie próbuje dokuczyć takim dniem jak dziś. Szarym, smutnym, pochmurnym.

Obudziłam się dość późno. Temperatura za szybą okienną nie zachęca do spacerów. Wiem, że zwykle zakładam o jeden cieplejszy sweter więcej i wychodzę, jednak dziś mam ochotę na ciepłe skarpetki, koc, dobrą książkę oraz kubek gorącej Yerby. Szachy z Córką.

A do tego... Napełniam dom zapachem drożdżowego ciasta.....
Smakuję....
Zapraszam....

rogale kruchodrożdżowe

 Rogale kruchodrożdżowe mojej Mamy:

Zwykle rogale te robię z podwójnej, a nawet potrójnej porcji. Są tak pyszne, że praktycznie jedzą się same. :))) Zwijam maleńkie, takie na jeden kęs, stawiam na stole w miseczce i na drugi dzień zaglądam do pustej już torby z rogalikami. Córka w szafce ukrywa kilka do szkoły albo "na wszelki wypadek". Smakują dobrze zarówno pierwszego dnia, jak i drugiego. Na trzeci jeszcze nigdy nie udało im się przetrwać.
Do szklanki mleka, latte, herbaty....
Dla gości i na podwieczorek.
Zawsze....

Pierwszy z przepisów z moich starych zapisków. Rogale te piekła jeszcze moja Mama, gdy ja chodziłam do szkoły. Potem stały się moim popisowym wypiekiem, a teraz z przyjemnością do nich wracam. Są delikatne, a dzięki przygotowaniu  ciasta jak ciasta kruchego oraz zimnemu wyrastaniu, długo zachowują świeżość.

Serdecznie wszystkim polecam.

0,5 kg mąki (ja korzystałam z mąki Lubella do drożdżowych wypieków),

pół kostki drożdży (ja daję zwykle nieco ponad pół),

kostka margaryny dobrze schłodzona,

1 jajko,

2 łyżki cukru pudru,

cukier waniliowy,

5 łyżek mleka,

kilka kropel olejku migdałowego

marmolada, dżem, masa serowa do nadzienia (wedle uznania)

Drożdże rozkruszyć, zasypać cukrem pudrem, dodać mleko, zostawić na kilka minut. Przesianą mąkę posiekać z margaryną, dodać jajko, drożdże, aromat migdałowy i cukier waniliowy, zagnieść szybko ciasto.

Można ciasto pozostawić na noc w misce w lodówce. W tym celu należy miskę zawinąć szczelnie w plastikową torbę. Jeśli natomiast zależy nam na czasie i chcemy piec rogale zaraz tego samego dnia (ja wybieram ten drugi sposób), należy ciasto zawinąć w folię spożywczą, zrywkę, reklamówkę, osznurować jak mięsa przed pieczeniem i włożyć do sporej ilości zimnej wody. Poczekać, aż ciasto i folia wypełni się powietrzem i wypłynie na powierzchnię.

 

Ciasto pokroić na części, rozwałkować koło, pokroić w trójkąty. Na każdy nałożyć łyżeczkę nadzienia, zwinąć rogaliki. Układać w odstępie dwu centymetrowym na blasze. Przed włożeniem do piekarnika posmarować mlekiem lub roztrzepanym jajkiem, posypać grubym cukrem (ja chętnie posypuję cukrem cynamonowym). Nie pozostawiać do wyrośnięcia. Wkładać od razu do dość gorącego piekarnika (około 210 stopni) i piec mniej więcej 15 - 20 minut. Zależy to oczywiście od wielkości rogali.

 

Dodam, że część ciasta, z której aktualnie nie przygotowujemy rogalików, dobrze przetrzymać w lodówce. Ciasto należy traktować jak ciasto kruche.

 




 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Kontakt morrigandor@gmail.com
Top Blogi Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl